WIADOMOŚCI PIŁKA NOŻNA :: NIUSY

PIŁKA NOŻNA WIADOMOŚCI:

BUKMACHER ONLINE:

ARCHIWUM WIADOMOŚCI:

Partnerzy

Piłka nożna: Dobre humory w ekipie Janasa


wtorek, 20 grudnia 2005

Z problemami, ale w dobrych nastrojach wrócili polscy piłkarze z Barcelony. W niedzielę podopieczni Pawła Janasa pokonali 3:0 Ekwador, a już w środę zagrają z Estonią w Ostrowcu Świętokrzyskim.

Interesujesz się piłką nożną?

Załóż konto u najsolidniejszego internetowego bukmachera Bet-at-Home
i obstawiaj mecze ulubionych zespołów.
BONUS 100% pierwszej wpłaty !!!


Na środowe spotkanie powołanych zostało tylko dwóch piłkarzy, którzy w niedzielę wystąpili przeciwko Ekwadorowi – Jerzy Dudek i Sebastian Mila. Obaj w poniedziałek po południu pojawili się w Warszawie, a wraz z nimi do Polski przyleciało z Barcelony trzech piłkarzy Wisły Kraków (Marcin Baszczyński, Tomasz Kłos i Radosław Sobolewski) oraz Mariusz Jop i Jacek Bąk.

Na warszawskim Okęciu czekał na nich Damian Gorawski i wszyscy oprócz Bąka wsiedli do autokaru, który zawiózł ekipę do Ostrowca Św. Tam zebrali się pozostali piłkarze, którzy mają być do dyspozycji selekcjonera na mecz z Estończykami.

Okrojona drużyna narodowa wróciła z Barcelony w dobrych nastrojach. Wszyscy podkreślali, że mecz rozgrywany był w ulewnym deszczu, co stworzyło trudne warunki do gry. – Okazało się, że i w takich okolicznościach potrafimy grać i wygrywać, że nie boimy się. Strzeliliśmy bardzo ładne trzy gole, a każdy z nas zagrał naprawdę bardzo dobrze – mówił Jacek Bąk.

Nowością w niedzielnym spotkaniu była gra w ataku Euzebiusza Smolarka, który dotychczas w reprezentacji występował na prawej pomocy. Ebi strzelił jedną z bramek, a z jego występu bardzo zadowolony był Janas. – Smolarek zagrał w ataku bardzo dobrze, ale w środę będę testował kolejnych napastników. Na każdą pozycję chcę mieć równowartościowych zawodników – podkreślił Janas.

Trener przyznał, że był rozczarowany pogodą, na którą jego zespół trafił w Barcelonie. – Myślałem, że w Hiszpanii będzie ciepło i rozegramy ciekawy mecz – powiedział Janas. – W takich warunkach, jakie mieliśmy, trudno ocenić wartość drużyny, zarówno jednej jak i drugiej, dlatego nie chcę twierdzić, że chciałbym mieć Ekwador w tej samej grupie podczas finałów mistrzostw świata. Grać jednak trzeba w każdych warunkach.

– Do Jacka Krzynówka nie mam pretensji, że nie strzelił karnego, bo przy takiej pogodzie wszystko może się zdarzyć. Całe szczęście, że przytrafiło mu się to, gdy prowadziliśmy już dwoma bramkami – dodał selekcjoner.

Trzecią bramkę w meczu z Ekwadorem strzelił Sebastian Mila, który wcześniej był przeziębiony i jego występ stał pod dużym znakiem zapytania. Wszedł jednak w końcówce i zdołał pokonać bramkarza rywali. – To była dla mnie bardzo ważna bramka – przyznał Mila.

– Mam nadzieję, że tym golem przełamałem nie najlepszą ostatnio swoją passę. Uważam, że cały zespół zagrał całkiem niezłe spotkanie, ale teraz trzeba już myśleć o Estonii, która na pewno nie przyjedzie do Polski, aby się nam podłożyć. Jej remis 2:2 z Finlandią świadczy o tym, że obecnie nie ma słabych drużyn.

Do reprezentacyjnej bramki po trzymiesięcznej przerwie spowodowanej kontuzją wrócił Jerzy Dudek, który w niedzielę w 66. minucie zmienił Artura Boruca. – To było ważne 25 minut dla mnie, bo ostatnio prawie w ogóle nie grałem – przyznał Dudek.

– Wiem, że muszę jeszcze sporo nadrobić, ale według założeń trenera miałem dostać szansę w obydwu spotkaniach, więc liczę także na występ w Ostrowcu. Mecz w Barcelonie była dla nas bardzo udany, ale zawsze gra się tak, jak przeciwnik pozwala. Ekwadorczycy nie docenili faktu, że mamy bardzo szybkich bocznych pomocników i to się na nich zemściło. Pogoda trochę pokrzyżowała nam plany, ale uważam to za dobry początek przygotowań do finałów mistrzostw świata – mówił Dudek.

Po raz ostatni obie reprezentacje spotkały się 20 sierpnia 2003 roku w Tallinie. Wówczas polscy piłkarze, prowadzeni przez Pawła Janasa, wygrali 2:1. Gole zdobyli Radosław Sobolewski i Artur Wichniarek.

15 miesięcy wcześniej przygotowujący się do mistrzostw świata w Korei Płd. i Japonii zespół Jerzego Engela pokonał w Warszawie Estończyków 1:0 po bramce Macieja Żurawskiego.

Trzy pozostałe spotkania odbyły się w okresie międzywojennym. Po raz pierwszy oba zespoły spotkały się w Tallinie, w 1923 roku, a mecz wygrali Polacy 4:1. Drugie spotkanie, także w Tallinie, zakończyło się bezbramkowym remisem. Trzeci mecz odbył się w Warszawie w 1926 roku, a polscy piłkarze odnotowali drugie zwycięstwo - 2:0.


Zobacz również:
PZPN odpiera „zarzuty Żurawskiego”
Niemcy: Hoyzer nie pogwiżdże
Bayern nie pozyska van Bommela
Legalna kara dla włoskiego klubu
Cypr: wygrała tylko Legia
Karpin zakończył karierę
Piłkarskie emocje w Europie
Bełchatów użyczy stadionu
Piłkarski PP: Groclin w półfinale
Czas na 51. derby Łodzi